niedziela, 6 stycznia 2013

rozdział I

O 6:00 obudził mnie budzik . Wyłączyłam dzwoniący alarm i udałam się do łazienki . Wzięłam prysznic i umyłam głowę . Włosy wysuszyłam suszarką i wyprostowałam . Założyłam sukienkę w kwiatki i katanę . Wychodząc z pokoju zabrałam torbę z książkami i przejrzałam się w lustrze . Zobaczyłam tam wysoką 20 letnią dziewczynę o piwnych oczach i blond włosach za ramiona . Usłyszałam krzyk babci :
- Ania ,śniadanie !
Zbiegłam na dół zamykając drzwi od pokoju . Staruszka siedziała przy stole smarując mi kanapki z dżemem . Zjadłam jedną i wzięłam łyk herbaty . 
-dziękuję - powiedziałam i cmoknęłam ją w czoło.
-na zdrowie-odpowiedziała uśmiechając się-a teraz pędź , bo nie zdążysz.
Spojrzałam na zegarek było za dwadzieścia ósma. Wypiłam napój do końca i wyszłam z domu . Na dworze było ciepło . W końcu nie ma się co dziwić, był środek czerwca . Mimo dość wczesnej pory Warszawa była strasznie zatłoczona, dlatego na uczelnię postanowiłam pójść pieszo . miałam do niej nawet blisko  bo jakieś 15-20 minut drogi . Kiedy dotarłam na miejsce usłyszałam dzwonek . Szybko pobiegłam do sali ,zajęłam swoje miejsce obok Zuzy i zaczęłam notować . Lekcje minęły bardzo szybko . Po szkole umówiłam się z kumpelą . Razem miałyśmy pojechać na trening siatkówki . Sport ten trenowałyśmy od 10 lat - tyle też znam Zuźkę . Około godziny 14 dotarłam do domu .Babci nie było, ponieważ miała pojechać do swojej koleżanki. Zamówiłam pizze . Pod czas oczekiwania na dostawcę zabrałam się za szykowanie na trening . Wyciągnęłam z szafy duża, sportową torbę z adidasa i spakowałam do niej potrzebne rzeczy.Usłyszałam charakterystyczne "ding-dong".Szybko zbiegłam na parter . W drzwiach stała Zuźka a za nią chłopak z pizzą. Zapłaciłam mu, a przyjaciółkę wpuściłam do środka . 
-chcesz ?- zapytałam otwierając pudełko ze smakołykiem .
-jasne- wyszczerzyła się, po czym wzięła kawałek.
O godzinie 15 wyszłyśmy z domu. Zakluczyłam drzwi i wsiadłam do czarnego Audi kumpeli . Zapięłyśmy pasy i włączyłam radio . Po chwili krępującej ciszy zapytałam ją.
-wiesz już coś na temat konkursu ?
-nie, wyniki mają być wieczorem .
-daj mi znać jeżeli będziesz już wiedziała czy nam się udało, dobrze ?
-pewnie- powiedziała, pokazując rząd swoich śnieżnobiałych zębów .- o ile wygramy... dużo osób startowało w tej zabawie . Są małe szanse że nam się uda..
-ale są ! - krzyknęłam, widząc że nie wierzy, że możemy dostać tą nagrodę.- jestem pewna że tym razem wygramy !
Zuza tylko zmierzyła mnie wzrokiem, resztę drogi przejechałyśmy w milczeniu . Kiedy dotarłyśmy na miejsce, przed halą dostrzegłyśmy dwóch ochroniarzy . Nie wiedząc o co chodzi próbowałyśmy dostać się do środka , jednak panowie w czarnych strojach nie chcieli nas wpuścić.
-Anka ! -krzyknęła Zuźka , zakładając swoją ciemną grzywkę za ucho - przecież dzisiaj jest czwartek ! - wydarła się jeszcze głośniej- nasze ćwiczenia zostały odwołane z powodu treningu naszych Polskich siatkarzy przed sobotnim meczem .
-a  tak, fakt ! -uderzyłam się w czoło-kompletnie o tym zapomniałam. 
Zuźka zaczęła skakać jak głupia . Poznanie naszych polskich "perełek" było jej największym marzeniem, podobnie jak i moim. Ja jednak jak przystało na 20-letnią dziewczynę starałam zachowywać się normalnie. 
-możemy wejść ? - Zuźka  błagała ochroniarzy jednak ciągle na marne, bo panowie nie chcieli zmienić swojej decyzji.
-no trudno- westchnęła.
- chyba nie da się już nic zrobić...- rzekłam, widząc smutną minę przyjaciółki.
Ruszyłyśmy w stronę samochodu .
Zuźka była zła, że nie udało jej się dostać do środka. Bez słowa podwiozła mnie do domu.
-nie chcesz wejść ?zapytałam.
-nie, ,muszę jechać do siebie, chcę jak najszybciej sprawdzić wyniki .
-okej, jak chcesz-powiedziałam cmokając ją w policzek.
-do jutra- uśmiechnęła się lekko i odjechała.
Drzwi do domu były otwarte . W domu zastałam babcię siedzącą przed telewizorem . 
-szybko skończyłaś trening.
-treningu nie było.
-dlaczego?
-bo hala została zajęta przez naszą polską reprezentacje.
-o ! Czemu nie poszłaś ich poznać ? Przecież od zawsze o tym marzyłaś.
-wstępu pilnowali ochroniarze-oznajmiłam starszej kobiecie.
-to trzeba było się włamać , tylnym wejściem-zaśmiała się.
-wyszłabym na jakąś psychofankę, a tego bym nie chciała - odpowiedziałam uśmiechając się do niej.
Zofii ( mojej babci) mówiłam o wszystkim . Ufałam jej jak nikomu innemu . 
Gdy skończyłam z nią rozmawiać było piętnaście minut po godzinie dwudziestej pierwszej . Poszłam do pokoju. Wyciągnęłam pidżamę z szafy i ruszyłam w stronę łazienki .
Po powrocie z kąpieli wyjęłam z torby komórkę . Miałam 7 nieodebranych połączeń od Zuźki .
Szybko do niej oddzwoniłam.
W słuchawce usłyszałam piskliwy krzyk...










Przepraszam za błędy , ale dopiero zaczynam;)
posty postaram się dodawać codziennie;)
to moje pierwsze opowiadanie, także proszę o wyrozumiałość.;P
miłego czytania;)